Licytacja za poglądy }rokbox{/rokbox}

Przeciw licytacji za poglądy

Przeciw licytacji za poglądy
W poniedziałek 9 sierpnia ma dojść do pierwszej w wolnej Polsce, licytacji majątku polityka za głoszone poglądy z wniosku potężnego koncernu medialnego. Komornik ma zlicytować majątek Jacka Kurskiego...

Głos

Głos
Adam Michnik - nie wiem, czy pragnął tego świadomie - przekazał Polakom coś ważnego o jakości demokracji, o jakości państwa prawa w Polsce. Oto mamy w Polsce system prawny, w ramach którego można...

Przeciw licytacji za poglądy

W poniedziałek 9 sierpnia ma dojść do pierwszej w wolnej Polsce, licytacji majątku polityka za głoszone poglądy z wniosku potężnego koncernu medialnego. Komornik ma zlicytować majątek Jacka Kurskiego na kwotę stanowiącą równowartość rocznych dochodów posła na Sejm RP, którym był w 2006 roku, za udzielenie wypowiedzi, która nie przypadła do gustu koncernowi Agora. Nie rozstrzygając szczegółowych racji wypowiedzi Jacka Kurskiego uważamy, że mieściła się ona w granicach szeroko rozumianej krytyki i polemiki politycznej, w której jedynym sędzią powinna być opinia publiczna społeczeństwa obywatelskiego a nie sąd. Wyrażamy sprzeciw wobec tej praktyki oznaczającej dławienie wolności słowa i ograniczanie debaty publicznej. Konfiskaty lub licytacje majątku za poglądy są standardem białoruskim, stosowane były w czasach PRL-u. Licytacja majątku Jacka Kurskiego jest tym bardziej niezrozumiała, że wykonał on wyrok z którym się nie zgadzał w tej części, która była wykonalna ekonomicznie (przeprosiny w TVP, nawiązka dla Zakładu Ociemniałych w Laskach, zwrot kosztów sądowych), a odmówił tej części (ogłoszenie w samej Gazecie Wyborczej), której oczywistym celem nie były przeprosiny, lecz doprowadzenie przez koncern medialny Posła na Sejm do bankructwa w 2008. Nie bez znaczenia jest fakt, że Agora dokonuje egzekucji przed ogłoszeniem w tej sprawie werdyktu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, do którego odwołał się Jacek Kurski. Zawziętość z jaką doprowadza się do licytacji za głoszone poglądy uderza szczególnie w przypadku wydawcy Gazety Wyborczej, która budowała swą tożsamość na obronie zasady wolności słowa i poglądów.

Pod listem podpisali się m.in.

Teresa Bochwic- dziennikarka, publicystka, Ryszard Bugaj, Jadwiga Chmielowska – przewodnicząca Rady Programowej przy Telewizji Polskiej S.A. Oddział w Katowicach, Piotr Gursztyn, Jerzy Jachowicz- dziennikarz, publicysta, Igor Janke, Bogna Janke, Michał Karnowski, Paweł Kowal, Joanna Lichocka, Maciej Łopiński, Marek Migalski, Jan Pietrzak, Zofia Romaszewska, Zbigniew Romaszewski, Tomasz Sakiewicz, Piotr Semka, Konrad Szymański, Bronisław Wildstein, Piotr Zaremba, Andrzej Zybertowicz, Elżbieta Feliś-Chabowska, Marek Motyka, Mariusz Klapper.

Więcej...

Głos

Adam Michnik - nie wiem, czy pragnął tego świadomie - przekazał Polakom coś ważnego o jakości demokracji, o jakości państwa prawa w Polsce. Oto mamy w Polsce system prawny, w ramach którego można legalnie łamać ludzkie sumienia. Można na podstawie wyroku sądowego opublikować w swojej gazecie dużą czcionką tekst podpisany nazwiskiem jakiegoś obywatela, tekst z którym ten obywatel – kierując się swoim sumieniem i rozumem - kompletnie się nie zgadza. To, iż w Polsce jest to możliwe Gazeta Wyborcza pokazała niedawno w przypadku Jacka Kurskiego publikując podpisane jego imieniem - ale bez jego woli - przeprosiny.

 Rozumiem, że to legalne, że to zgodne z prawem. Z prawem i z praktyką III RP. Zgodne z obecnymi standardami życia publicznego.

 Rozumiem, że na tym świecie wolność słowa bywa nadużywana. Rozumiem, że niektórzy ludzie są w stanie świadomie mówić nieprawdę (czyli kłamać) najgorsze i niesprawiedliwe rzeczy o innych ludziach. Rozumiem, że państwo prawa powinno dawać jakieś legalne sposoby ochrony swego dobrego osobom skrzywdzonym przez nieprawdę. Że osoby bezpodstawnie oskarżające innych winny być jakoś karane.

 Co jednak w sytuacji, gdy ktoś nie chce wyrzec się swoich przekonań – nawet gdy innym osobom, włącznie z sędziami Rzeczpospolitej, przekonania te mogą wydać się błędne? Otóż wtedy polskie państwo, rękoma sędziów (komorników etc), upoważni stronę, która nie zgadzając się z tym przekonaniami wygrała proces, do tego by nazwiskiem obywatela, który subiektywnie jest przekonany o swojej słuszności (podobnie jak subiektywnie są przekonani o swojej słuszności orzekający sędziowie) podpisano i publicznie ogłoszono słowa, z którymi ten obywatel się kompletnie nie zgadza. Oto w majestacie majestacie Rzeczpospolitej publicznie przypisywany jest wolnemu obywatelowi pogląd, który dla kogoś jest nie do przyjęcia.

 Rozumiem, że ludzie zachowujący się niegodziwie jakoś powinni być karani. Ale czy karą za „nieprawidłowe” interpretowanie świata może być łamanie sumień, czyli zamienianie ludzi w marionetki?

 Liberałowie wszelkich maści, z prof. Wojciechem Sadurskim przy boku, ustosunkujcie się jakoś do tego odkrycia Adama Michnika. Pokazał nam przecież coś cennego; pokazał, że obecny system prawa umożliwia łamanie ludzkich sumień.

Andrzej Zybertowicz

 

PIS

EKR

PE